niedziela, 20 pa?dziernika 2019r.
Home
Strona internetowa Towarzystwa Przyjaciol Kamienia w Kamieniu.
Kampania wrześniowa 1939 - wspomnienia Adama Piroga PDF Drukuj Email
poniedziałek, 14 października 2019 18:32

     Adam Piróg urodził się 9 września 1916 r. W czerwcu 1939 r. odbywał służbę wojskową w stopniu szeregowca w 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie.

Fot. Adam Piróg 10 Pułk Strzelców Konnych - czerwiec 1939 r.


     "14 sierpnia 1939 r. pułk otrzymał rozkaz wymarszu w kierunku Krakowa. Działania wojenne we wrześniu 1939 r. 10 Brygada Kawalerii rozpoczęła w Beskidzie Wyspowym, gdzie przez 5 dni powstrzymywała niemiecki XXII Korpus Pancerny. Następnie opóźniała posuwanie się nieprzyjaciela wzdłuż trasy Kraków-Lwów.
     Tato wspominał walki swojego oddziału pod Myślenicami w dniach 1-5 września, gdzie został ranny jego dowódca. Gdy oddział wycofywał się, dla Adama wstrząsem była prośba konającego dowódcy by go zastrzelić.
     Następnie razem z 10 pułkiem ojciec przedostał się w rejon Jordanowa. Zacięte walki toczyły się we wsi Wysoka. Mimo przygniatającej przewagi sił niemieckich, żołnierze 10 pułku uniemożliwili oskrzydlenie wycofujących się jednostek Armii „Kraków”. Brygada kontynuowała odwrót przez Wiśnicz, Wojnicz, brała udział w obronie Łańcuta, unikała okrążenia, walcząc z przeważającymi oddziałami niemieckimi i kontratakując. Stoczyła wiele ciężkich bitew (między innymi pod Tomaszowem i Lwowem).
     Podczas kilkudniowych walk pod Lwowem, zakończonych zdobyciem strategicznego wzgórza nr 324, pośród wojennej zawieruchy ojciec spotkał swojego brata Czesława służącego w innej jednostce. Spotkanie było wielkim przeżyciem i radością, pozostało na wiele miesięcy w pamięci taty.
     Po 17 września, po wkroczeniu wojsk sowieckich oddział taty został rozbrojony. Odebrano im broń, sprzęt, pozbawiono naramienników, kazano zerwać orzełki z czapek. Sformowany oddział pilnowany przez sowietów, otrzymał rozkaz przemarszu na południe, a później przekroczenia granicy węgierskiej. Szwadron ojca został skierowany do obozu dla internowanych polskich żołnierzy w miejscowości Petelend-Puszta koło Kapuvaru (północno-zachodnie Węgry).

 

Fot. Adam z kolegami na terenie folwarku w Petelend-puszta - 30 września 1939 r.


     Zorganizowano go w starym folwarku ziemskim składającym się z kilku budynków stajennych i gospodarczych. Adam opowiadał o pryczach ze słomą w stodole, gdzie był zakwaterowany. Internowani szeregowcy podlegali przepisom dyscyplinarnym i byli wykorzystywani do różnych prac porządkowych.

Więcej…
 
Wspomnienia pani Anny Bałut z Nowego Kamienia PDF Drukuj Email
niedziela, 06 października 2019 18:51

     Pani Anna Bałut z Nowego Kamienia podzieliła się wspomnieniami z okresu II wojny światowej ze swoją sąsiadką panią Genowefą Chojnacką.

 


Na zdjęciu Józef Olko z mamą Marią Olko


     Chętnie zgodziła się na rozmowę. Stwierdziła, że dobrze pamięta rok 1939, wybuch wojny i okres okupacji. Tak wspomina ten czas:


     „Miałam 12 lat, niektóre zdarzenia bardzo mocno utkwiły mi w pamięci, na przykład to, że sołtys miał obowiązek podać listę ludzi do pracy w Niemczech.
     Podał między innymi nazwisko mojego brata Józefa Olko, który miał 18 lat. Na liście była też kuzynka Julia Walicka. Oboje nie stawili się na wezwanie.
     Po kilku dniach przyszli po brata gestapowcy. Brat Józef ukrył się, ale za to, że go nie zastali, zabrali krowę i zaprowadzili ją do innego gospodarza - Jabłońskiego.

     Pamiętam, że było to 2 Lutego 1940 r., mama wzięła siano i poszła zanieść krowie, a gdy wróciła to za chwilę przyjechali Niemcy. Było ich bardzo dużo. Obstawili cały Nowy Kamień, stali co drugi numer domu, była łapanka. Wchodzili do domów i zabierali co zdrowszych i młodych ludzi. To dlatego, że ci, którzy byli podani przez sołtysa, nie stawili się dobrowolnie do przymusowej pracy.

     Gdy weszli do naszego domu, to ja byłam sama z 8-letnią kuzynką. Mama wcześniej położyła mnie do łóżka, żebym udawała chorą, bo Niemcy bali się chorych ludzi, żeby się nie zarazić. Gestapowiec podszedł do mnie, groził bronią i pytał, gdzie jest brat. Wówczas powiedziałam, że poszedł do Łowiska po mleko, bo nie mamy krowy. Zaczął krzyczeć, a 8-letnia kuzynka ze strachu, że Niemiec będzie nas bił, powiedziała, że brat Józef i jeszcze jedna osoba ukrywają się na strychu. Niemcy weszli na strych, a było ich kilku, znaleźli Józka i kuzynkę Julię Walicką, wyciągnęli z ukrycia i pobili. Zabrali też moich rodziców, a ja zostałam sama z babcią. Ojca, ze względu na chorobę i słabe zdrowie, po jakimś czasie wypuścili.
     Mojego brata i innych schwytanych zabrali i umieścili w szkole na strychu. Przetrzymywali ich przez tydzień. Rodziny i inni mieszkańcy Nowego Kamienia często nocą, w ukryciu zanosili im jedzenie. Pamiętam, że w sobotę wywieźli ich do Łętowni na stację kolejową, a następnie do Krakowa.
     Mojej mamie i jej siostrze udało się uciec i ukryć. Najpierw skrywały się na drzewie, następnie ukrywała ich rodzina. Przez dłuższy czas nie wracały do domu. Na trzeci dzień od ucieczki przyjechało do nas w nocy na kontrolę gestapo, sprawdzić, czy nie ma zbiegów. Przeszukiwali cały dom i obejście gospodarcze. Takie kontrole robili co jakiś czas, zawsze w nocy.
     Brata Józefa wywieźli do Niemiec i tam pracował w fabryce żelaza w kuźni, miał bardzo ciężko, cierpiał często głód. Rodzina wysyłała paczki z żywnością. Do kraju wrócił po wojnie."


Anna Bałut siostra Józefa Olko

Dom Bednarzy w okresie II wojny światowej - obecnie rodziny Baran 247

 


Wywiad przeprowadziła Genowefa Chojnacka

Kamień 6 październik 2019 r.

 
Wspomnienia Janiny Piróg z domu Tabor PDF Drukuj Email
poniedziałek, 30 września 2019 17:24

     Pani Janina Piróg z domu Tabor urodzona 25 października 1927 roku w Nowym Kamieniu w domu.

Pani Janina Piróg z domu Tabor

     "Miałam 3 siostry: najstarszą była Anna i dwie młodsze: Maria i Stanisława. Przed wojną, jako dziecko pomagałam rodzicom w polu i pasłam krowy. Chodziłam do szkoły na Nowym Kamieniu, uczyła mnie pani Zofia Gołąbek. Tam ukończyłam 4 klasy, później już nie chodziłam do szkoły, bo wybuchła wojna. Rodzice nic wcześniej o wojnie nie mówili. Ja dowiedziałam się o niej, kiedy na Nowym Kamieniu pojawili się Niemcy. Widziałam Niemców jak szli po ulicy, piechotą, niektórzy jechali furmankami, byli uzbrojeni. My dzieci uciekaliśmy z ulicy na podwórko, bo bardzo baliśmy się Szwabów. Już w czasie wojny Niemcy zabierali mężczyzn, kobiety i młodzież, wszystkich, którzy nadawali się do pracy. Moja starsza siostra Ania została wywieziona z Kamienia po łapance w Trzech Króli (6 stycznia 1943 roku). Inni, którzy w tym samym dniu co byli zatrzymani, zostali wywiezieni na roboty przymusowe, ona zaś trafiła do Oświęcimia. Była ona świadkiem strasznych rzeczy. Doświadczyła jak inni więźniowie strasznego głodu, widziała palenie zwłok w piecach. W obozie była prawie rok. Udało się jej i jeszcze dwom innym kobietom z tego piekła uciec. Wróciła do domu. Na nasz dom spadło dużo nieszczęść. Nachodzili nas Niemcy i szukali siostry. Ona ukrywała się w domu i po sąsiadach. Niemcy byli po raz pierwszy w naszym domu za dnia. Pierwsza ich wizyta był łagodna, pytali o naszą siostrę. Odchodząc wtedy zagrozili moim rodzicom, że jeżeli jej nie odnajdą, to podpalą nasz dom, a nas rozstrzelają. Bywali też u nas nocą, budząc nas i siejąc ogromne przerażenie. Tata miał szwagra w Jeżowem, on przebywał na robotach w Berlinie. Rodzice wpadli na pomysł, żeby on napisał do nich list, w którym odnotuje, że Anna jest w Berlinie i tam pracuje na rzecz Niemców. List taki napisał i umieścił informację o Annie. Moja siostra Maria w czasie wojny pracowała w Górnie w kuchni, tam przychodzili gestapowcy i ona pokazała im ten list, że poszukiwana przez nich jej siostra przebywa w Berlinie. Ania przebywała w domu. Mój tata, aby ukryć Anię na naszym drewnianym domu, zrobił drugi „zatyłek” z desek, które wyglądały na stare jak reszta domu. Było tam pomieszczenie od jednej krokwi do drugiej, tam ukrywaliśmy mięso z zabitej świni, mąkę, odzież, tam też ukrywała się siostra. Przy jednym takim najściu Niemcy przeszukali cały dom, weszli także na strych domu, świecili latarkami, bili po deskach, ale kryjówki nie odnaleźli, a tam była Ania. Każde najście Niemców było okropne, przychodziło ich kilku, byli uzbrojeni. Szczególnie nocą ich wizyty były straszne. Bili w drzwi, okna, kazali szybko otwierać, biegali po całym domu i obejściu, głośno krzyczeli. Przychodzili do naszego domu z sołtysem, był nim Stanisław Kida. Sąsiedzi wiedzieli o Ani, pomagali nam w jej ukrywaniu, często spała u obcych. Za dnia Niemcy przyjeżdżali furmanką, przywoził ich sołtys. Gdy kolejny raz Niemcy wybierali się do nas na przeszukanie, syn sołtysa, Bolesław Kida, wyskoczył przez okno i polami przybiegł do naszego domu, żeby nas uprzedzić o przyjściu gestapo. Ostrzeżeni, czekaliśmy na ich przybycie. Pewnej nocy, znów Niemcy naszli nasz dom, poszukiwana Anna spała w domu. Zdążyła uciec i schronić się w kryjówce, łóżko jej było jeszcze ciepłe, położyła się w nim moja siostra Marysia. Rodzice otworzyli dom, Niemcy wpadli do niego, ja trzęsąc się ze strach, będąc tylko w nocnej koszuli czytałam Niemcom „rzekomy list od siostry”, która przebywała u wujka w Berlinie. Tym razem też mojej siostry nie znaleźli, a odchodząc zapowiedzieli, że jeszcze tu wrócą. Szukali jej do końca swego pobyty na terenie Kamienia, ale jej nie odnaleźli.

Więcej…
 
Wspomnienia Anny Szot z domu Piróg PDF Drukuj Email
sobota, 21 września 2019 16:03

     Anna Szot z domu Piróg, urodzona 30 września 1930 roku w Nowym Kamieniu w domu.

Anna Szot z domu Piróg c. Antoniego i Anieli Piróg

 

     "Wojna wybuchła we wrześniu. W domu wspólnie mieszkaliśmy z tatą Antonim Pirogiem (mama już nie żyła), babcią Anną Piróg (mamą taty) i rodzeństwem: bratem Józefem, siostrą Genowefą i najmłodszym bratem Franciszkiem.
     W moim domu wcześniej nic o wojnie nie mówiono, by nie straszyć dzieci. Mnie, dziecku początek wojny kojarzy się z samolotami, które latały bardzo nisko, bombardowały, spowodowały wiele pożarów na Nowym Kamieniu. Mój tata lubił konie, były ładne, zadbane i miał ładną bryczkę. Wójt Kamienia - Niemiec Jerzy Schneickart zawiadamiał tatę, że będzie potrzebna podwózka. Wójt mieszkał w Nowym Kamieniu (dziś tam mieszka Małyska, sąsiadka Rodziny Piekutów, Piekut był dwa razy żonaty, miał 3 synów Ignacego, Józefa, a najmłodszego Stanisława zabili Niemcy).


     W pamięci utkwiła mi łapanka, którą przeprowadzili Niemcy w święto Trzech Króli 6 stycznia 1943 roku. Wcześnie rano wieś została otoczona przez Niemców. Szli od pól w niedalekiej odległości od siebie w stronę domostw, na ulicy też stali. Dzień był straszny, padał śnieg, była zadymka. Niemcy wchodzili do domów i pytali o osoby, które tu mieszkają. Ja w tym dniu wraz z rodzeństwem byłam z babcią w domu. Bardzo baliśmy się Niemców. Mnie Niemiec kazał wstać, popatrzył na mnie i stwierdził, że jestem za młoda i za mała do pracy. Gdy nie spotkali w domu dorosłych, to przeszukiwali obejścia i domy. Mój tata ukrył się w stajni za drzwiami. Od nas nie wzięli nikogo. Od naszych sąsiadów także (rodzina Marutów i Baranów). Później dowiedzieliśmy się, że osoby które były rano w kościele „na rannym” (msza o 7 rano), już nie wróciły do domów. Zgromadzono ich w szkole w Kamieniu, zapakowano na samochody, wywieziono ich do Łętowni. Odjeżdżając, śpiewali „Serdeczna matko”. W czasie wojny Niemcy przychodzili na nasze podwórko z bronią na plecach (trzech czasem czterech) kazali zawiadomić ojca, że ma ich w konkretne miejsce zawieść. Gorsi byli Niemcy, budzili strach, baliśmy się na sam ich widok, zapamiętałam tupot nóg i broń, którą nosili na plecach, byli dobrze ubrani.
     Rosjanie przyszli w lipcu 1944 roku, broń mieli na powrózkach, zawieszali ją na plotach, byli licho ubrani, szukali mleka i jedzenia. Rosjanie zajęli nasz dom. Dom był drewniany, kryty dachówką, składał się z dużej izby, sieni, w której babcia gotowała, i komory. W dużej izbie było 2 okna były w nich szyby, w sieni było jedno, piec był z cegły bielony, służył dzieciom do spania. W dużej izbie były 2 łóżka, kanapa, stół i drewniana ławka. Rosjanie pozwolili babci w sieni gotować dla nas, my spaliśmy w stodole. Rosjanie nie byli tacy groźni, wyświetlali filmy (głównie rosyjskie, wojenne).

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 1 z 18

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 14 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS