poniedzia?ek, 21 wrze?nia 2020r.
Home Listy Czytelników
Listy Czytelników

          Ostatnimi czasy dostajemy od Was- naszych gości, e-maile z różnymi informacjami, podziękowaniami i uwagami.

            Postanowiliśmy więc dodać nową zakładkę z otrzymanymi od Was listami. Przeglądając stare fotografie z naszej galerii i czytając na stronie artykuły, rozpoznajecie swoją rodzinę, sąsiadów i znajome okolice, a następnie wysyłacie nam swoje własne spostrzeżenia. Serdecznie Wam za to dziękujemy! Zachęcamy do współtworzenia naszej strony internetowej i przesyłania wszelkich informacji, uwag, opisów zdjęć i materiałów.


            W tym dziale będziemy umieszczać Wasze listy z materiałami, uwagami, wszelkie prośby i podziękowania. Jeśli macie jakiekolwiek materiały, informacje lub chcielibyście coś umieścić na naszej stronie, możecie wszystko to przesłać na adresy mailowe znajdujące się w dziale Kontakt lub za pomocą FORMULARZA KONTAKTOWEGO



Poszukiwani potomkowie Jana i Agnieszki Sudołów z Cholewianej Góry

     Kilka lat temu na aukcji kolekcjonerskiej kupiłem dwie interesujące karty pocztowe. Ich nadawcą był Jan Sudoł, żołnierz armii austro-węgierskiej przebywający w rosyjskim obozie jenieckim w Poklewce w guberni permskiej.

     Pierwsza z nich, napisana dnia 1 lipca 1917 roku, adresowana jest do żony Jana, Agnieszki Sudoł Wąsikównej (zapewne: z domu Wąsik). Oto skan awersu:

     Treść znajduje się na rewersie i niezwykłym świadectwem tamtych strasznych czasów.

     Druga kartka napisana została 15 maja 1917 roku i adresowana jest do siostry Jana - Karoliny Sudołówny. Oto jej awers:

     W obu przypadkach Jan Sudoł korzystał z blankietów Austriackiego Czerwonego Krzyża przygotowanych specjalnie dla jeńców wojennych. Był to przesyłki bezpłatne, jednak podlegały podwójnej cenzurze - rosyjskiej i austriackiej.

     Proszę o pomoc w odszukaniu potomków Jana Sudoła i jego najbliższej rodziny. Być może wciąż mieszkają oni w Cholewianej Górze. Całkowicie bezinteresownie udostępnię rodzinie skany rewersów. Chętnie wysłucham też opinii rodziny na temat moich planów - zamierzam bowiem w przyszłości opublikować treść tych przesyłek jako dokumentów tragicznej historii sprzed ponad stu lat. Jeśli w przeciągu roku od podanej niżej daty nie zgłosi się do mnie żaden potomek Sudołów, uznam, że ta linia rodziny wygasła lub nie ma nic przeciwko moim planom przedstawionym poniżej.

 

Sławomir Kułacz, 15 kwietnia 2020

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
Rodzina Cisków z Kamienia

     W północnej części cmentarza w Kamieniu, w jednym z ostatnich rzędów, stoją przytulone do siebie trzy niepozorne, stare nagrobki. Choć nie wykonano ich z polerowanego marmuru i nie są zdobione złotymi literami, wnukowie, prawnukowie i praprawnukowie nadal odnajdują wiodącą do nich ścieżkę. Trzeba się trochę postarać, by odczytać napisy wyryte na nagrobnych płytach 60-70 lat temu, jednak piętno czasu odciśnięte na pomnikach dodaje im uroku. Te pamiątkowe tablice zostały postawione przez kochającą rodzinę i miały symbolizować wieczną pamięć i modlitwę. Po latach nadal spełniają przypisaną im rolę.
     Ten cichy zakątek cmentarza, to miejsce spoczynku rodziny Cisków – Julii i Wojciecha, a także ich syna Sebastiana oraz jego żony Anieli.

     Wojciech Cisek urodził się w Górnie w 1862 roku. Jego rodzice, Jan Cisek i Justyna z domu Chorzępa, pochodzili z rodzin rolniczych, zamieszkałych w Górnie od wielu pokoleń. Jako 27-letni rezerwista po przeszkoleniu w armii zaborcy, Wojciech poślubił mieszkającą po sąsiedzku Julię Chorzępę. Ojciec Julii, Marcin Chorzępa, również pochodził z Górna, natomiast matka, Maria z domu Tupaj, pochodziła z pobliskiego Łowiska.

Julia Cisek z domu Chorzępa (ze snopkiem lnu)     Młode małżeństwo zamieszkało w Kamieniu, gdzie pod numerem 820 w kościelnych księgach odnotowano kolejno narodziny ośmiorga ich dzieci – 4 synów i 4 córek. Wpisy metrykalne zawierają informację, że Wojciech pełnił wówczas funkcję leśnika, strażnika leśnego. Opowieści rodzinne mówią natomiast o dużej, zadbanej gajówce oraz gospodarstwie obrabianym z pomocą parobków. Na dawnych austriackich mapach z tamtego okresu dom o numerze 820 znajduje się na skraju kompleksu leśnego Morgi, w przysiółku zwanym wówczas Bochenki.

     Rodzina Cisków mocno związana była ze środowiskiem leśników. Po sąsiedzku mieszkał zarządca dóbr leśnych Resseguierów – Józef Pawlik wraz z rodziną, a żony zaprzyjaźnionych leśników, w tym Anna Pawlik, proszone były często przez Cisków w kumy. Leśnikiem został również jeden z synów Wojciecha i Julii – Marcin, a ich córka Paulina Anna poślubiła gajowego Jakuba Malca.

Ślub Pauliny Cisek z Kamienia z Jakubem Malec (gajowym z Markowizny) 19.11.1924 r.  Siedzą od lewej: Apolonia Cisek, Maria Burek, Paulina Cisek, Jakub Malec, Jakub Burek  Za Marią Burek stoi Maria Cisek, za Jakubem Burek stoi Jan Cisek, a na prawo Sebastian Cisek (organista) i Marcin Cisek (gajowy)     Wojciech Cisek według rodzinnych opowieści był właścicielem pierwszego roweru w okolicy. Wynalazek ten początkowo budził u okolicznych mieszkańców trwogę i nieufność tak dużą, że niektórzy na jego widok żegnali się znakiem krzyża. Synowie Wojciecha odziedziczyli po ojcu zainteresowanie techniką i również niejednokrotnie zadziwiali sąsiadów korzystając z nowoczesnych urządzeń, choćby takich jak silnik spalinowy, czy aparat fotograficzny.
Wojciech Cisek zmarł w 1928 roku, a jego żona, Julia, w roku 1942.

     Trzy najstarsze córki Wojciecha i Julii Cisek, Zofia, Jadwiga i Albina, w pierwszych latach XX wieku wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych, gdzie założyły rodziny i zamieszkały na stałe. Choć nigdy nie wróciły do kraju, ich przywiązanie do rodziny i polskiej kultury nadal znajduje potwierdzenie we wspomnieniach ich krewnych, przechowywanych listach i fotografiach.

Paulina Anna Cisek (po lewej)     Najmłodsza z sióstr, Paulina Anna, pozostała w Polsce i razem z mężem i trzema córkami zamieszkała w gajówce Podwolskie. Zmarła w wieku 34 lat na chorobę Buergera.

Jan Cisek podczas służby w Wojsku Polskim (pierwszy rząd po prawej)

     Najstarszy z synów, Jan Cisek, urodził się w 1897 roku i jako młody mężczyzna został powołany przez zaborcę do armii austro-węgierskiej, z którą podczas I wojny światowej walczył na froncie włoskim. Po odzyskaniu niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego. Służąc w armii Jan nabył fach szewca, który stał się jego źródłem utrzymania.

Ślub Jana Ciska z Kamienia z Marią Burek z Posuch 02.10.1925 r.

      Po ślubie z Marią Burek wybudował dom w Posuchach, gdzie wychowali wspólnie 6 dzieci. W kuchennym kącie tego domu Jan wygospodarował miejsce na mały warsztat szewski. W jego zeszycie z zamówieniami można odnaleźć nazwiska klientów z Kamienia, Podlesia, Trzebuski, Nienadówki, Lipnicy, Raniżowa i wielu innych okolicznych wiosek. Swoje oficerki woził również do zaprzyjaźnionego sklepiku w Sokołowie Małopolskim. Niektórzy pamiętają jeszcze jego rower napędzany małym silnikiem, który budził w okolicy wiele emocji, podobnie jak niegdyś pierwszy rower jego ojca.

Więcej…
 
Zdjęcia Rodzinne

Fotografie z opisami udostępniła Pani A. Kowalska-Suska

 

 

 

 

 
List Pani Anny Pawlik-Wywrot

Szanowny Panie,

 

     Dzisiaj przyszła przesyłka od Pana. Zdążyłam teraz przeglądnąć pobieżnie strony książki i gazetę okolicznościową. Muszę szczerze przyznać że sprawił Pan mnie i moim bliskim wielką wielką niespodziankę! Z wypiekami i emocjami dowiaduję się o dokonaniach mojego dziadka. Jestem bardzo dumna!

     Serdecznie Panu dziękuję. Jestem pod wrażeniem ogromu benedyktyńskiej pracy historycznej wykonanej przez Pana w badanie i opisanie dziejów Kamienia i Parafii.

     Planuję na wiosnę przyjechać do Kamienia i spotkać się z Panem. Chciałabym dowiedzieć się, przeczytać, o losach i życiu Józefa Pavlika, gdzie była leśniczówka jego rodziny, inne fakty z życia, może coś Pan mi podpowie. Ale to już w Nowym Roku, na wiosnę.

     Jeszcze raz serdecznie Panu dziękuję. Przekazuję kwotę wsparcia na konto Towarzystwa.

 

Łączę pozdrowienia,

Anna Pawlik-Wywrot

 
"Znałam osobiście pisarza Sławomira Mrożka" - wspomnienie o pisarzu Pani Janiny Hawro z domu Wąsik

O pobycie w Kamieniu znanego pisarza, Sławomira Mrożka przeczytałam w 2008 roku w jego autobiograficznej książce "Baltazar". Stąd moje duże zainteresowanie wzbudził artykuł Pana Sławomira Ożoga, który wspominał go na stronie internetowej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Ja Sławomira Mrożka znałam osobiście i chcę podzielić się z Państwem moimi wspomnieniami o nim.

W okresie okupacji w domu moich rodziców, Katarzyny i Ignacego Wąsików, w Kamieniu odbywało się tajne nauczanie młodzieży przygotowującej się do egzaminów do gimnazjum, podczas którego przerabiano materiał szkoły średniej. Lekcje prowadzili nauczyciele mieszkający w Kamieniu, miedzy innymi: Józef Zygmunt, Adam Makuch, Wanda Barańska, Cymerys, Buczek (nie pamiętam imion).

Pisarz, Sławomir Mrożek razem ze swoim kolegą Arnoldem Barańskim uczestniczyli w tych lekcjach w 1940 roku, podczas pobytu pisarza u jego wuja, Ludwika Kędziora.

Jako krewny znanego wszystkim w Kamieniu przedsiębiorcy oraz jako chłopiec z miasta budził wielkie zainteresowanie rówieśników.

Spotykając go w moim rodzinnym domu zapamiętałam go jako bardzo inteligentnego i wesołego chłopca. Wyróżniał się tym, że pięknie rysował i malował. Najbardziej ciekawe dla mnie i innych dzieci były jego rysunki Myszki Miki, z którą wcześniej nikt z nas się nie spotkał.

 

Po latach cieszę się, że miałam szczęście poznać osobiście wielkiego pisarza, a nawet gościć go w moim rodzinnym domu.

 

Janina Hawro

 

 
« PoczątekPoprzednia123NastępnaOstatnie »

Strona 1 z 3

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS